AI szuka tanich rozwiązań kosztem ludzi
Odbiorcy poszukują kontaktu z wytworami prawdziwego człowieka, bo sztuka pozostaje dla nas nośnikiem ludzkich emocji i uniwersalnych wartości. Produkt generowany maszynowo bywa instynktownie traktowany jak oszustwo – mówi Maciej Janik, adwokat Stowarzyszenia Autorów ZAiKS.
Nowe technologie wkraczają w obszar kultury i sztuki niezwykle dynamicznie. Czy praca twórcza staje się dzięki nim szybsza i bardziej efektowna, czy też w przypadku wielu autorów pojawia się wręcz pytanie o przetrwanie? Jak pan ocenia ten bilans?
Wszystkie dostrzegalne korzyści, takie jak: przyspieszenie procesów, brak konieczności angażowania licznych zespołów do projektów wstępnych czy łatwiejsza produkcja efektów specjalnych, mają drugą stronę medalu. Uproszczenia umożliwiające realizację projektów mniejszym kosztem nieodłącznie wiążą się z tym, że ktoś na tym traci. Jeżeli zaawansowany system potrafi w ułamku sekundy nagrać symfonię bez udziału orkiestry, to muzycy nie otrzymają wynagrodzenia, gdyż zastąpi ich algorytm.
Systemy takie są tańsze, ponieważ eliminują koszty pracy ludzkiej. Ułatwiając tworzenie i otwierając sferę kreatywną dla osób bez zaplecza finansowego, jednocześnie odbierają zajęcie tym, którzy dotąd wykonywali niezbędne zadania cząstkowe. Tracą storyboardziści, twórcy wstępnych animacji czy autorzy szkiców w branży filmowej i muzycznej. Oczywiście jako ZAiKS dostrzegamy, że pojedyncze narzędzia pomagają artystom, wyręczając ich w powtarzalnej pracy manualnej, pozbawionej pierwiastka twórczego. Nie możemy jednak ignorować mechanizmu gospodarczego zwanego efektem zastąpienia. AI funkcjonuje w realiach kapitalizmu szukającego redukcji wydatków. W tej rynkowej logice rozwiązania mniej kosztowe oznaczają eliminację ludzi. Jeśli zrezygnujemy z tłumaczy przygotowujących napisy, to ucierpi cała grupa zawodowa. Przy darwinowskim podejściu do gospodarki można twierdzić, że przetrwają jedynie najlepsi, lecz nasze społeczeństwo opiera się na usługach o zróżnicowanym poziomie kompetencji. Czy rzeczywiście chcemy wykasować całą sferę pośrednią w imię czystego rozwoju technicznego?
Czy te zjawiska już dziś przekładają się na rynek pracy, skutkując zauważalnymi redukcjami etatów?
Głośne informacje o zwolnieniach dotyczyły dotychczas w najbardziej widoczny sposób branżę gier wideo. W przemyśle filmowym otwarte pozbywanie się twórców wywołałoby natychmiastowy kryzys wizerunkowy, dlatego tam redukcje przebiegają dyskretniej. Spadki zatrudnienia obserwujemy też w typowych pracach biurowych i consultingu. Pojawiają się głosy, że w zamian powstaną nowe miejsca pracy przy obsłudze modeli sztucznej inteligencji, jednak czy zrekompensują one straty w sektorze kreatywnym, gdy przestaniemy potrzebować np. kompozytorów muzyki do reklam, czy tłumaczy audiowizualnych?
Pamiętajmy jednak, że nie każdy twórca jest artystą tworzącym sztukę wysoką. Wielu wykonuje zawody użytkowe, komponując chociażby muzykę tła do supermarketów. Choć nie jest to dzieło wybitne, to pełniło swoją funkcję i dawało utrzymanie. Teraz maszyna generuje 1 tys. takich utworów dziennie na zadowalającym poziomie użytkowym. Możliwości przebranżowienia wewnątrz sektora są ograniczone pojemnością rynku. Nawet jeśli twórca nabędzie nowe umiejętności, ale zechce pozostać w sferze kreatywnej, to może zwyczajnie nie znaleźć nabywców na swoje usługi.
Prowadzenie miarodajnych badań jest trudne, bo technologia rozwija się w zawrotnym tempie. To, co ogólnodostępne modele oferują dzisiaj, dzieli od ich możliwości sprzed roku dystans lat świetlnych. Obecnie można wygenerować animację lub film bez udziału aktorów za ułamek dawnych kosztów, wydając na to np. 500 dol. Niewyrobiony odbiorca niechybnie uzna wygenerowany materiał za autentyczne nagranie z udziałem żywych ludzi.
Obecna faza wiąże się z ogromną niepewnością, ponieważ nikt nie potrafi przewidzieć ostatecznego kierunku zmian. Widzimy już wyraźną niechęć konsumentów do zalewu syntetycznych treści. Odbiorcy poszukują kontaktu z wytworami prawdziwego człowieka, bo sztuka pozostaje dla nas nośnikiem ludzkich emocji i uniwersalnych wartości. Produkt generowany maszynowo bywa instynktownie traktowany jak oszustwo.
Czy grozi nam przesilenie, w którym ludzka twórczość stanie się towarem luksusowym, dostępnym dla nielicznych?
Pojawia się pytanie, czy chcemy, aby sztuka stała się kawiorem wyłącznie dla elit, czy też zależy nam na jej powszechnej dostępności? Jeśli kultura stanie się sferą wyłącznie dla wybranych i zdesperowanych, to nikt nie zdecyduje się na wejście na tę drogę zawodową. Mit głodującego artysty jest szkodliwy, twórczość nie musi się wiązać z nędzą, by zachować autentyczność. Stowarzyszenie Autorów ZAiKS stoi na stanowisku, że eksploatacja dzieł wymaga sprawiedliwego wynagrodzenia, aby kolejne pokolenia chciały się profesjonalnie zajmować kreacją. Przy nierównej konkurencji z maszynami chętnych do kontynuowania tradycji twórczych drastycznie ubędzie. Oznacza to mniej unikalnych punktów widzenia i uboższą debatę publiczną, co w rezultacie zuboży całe społeczeństwo.
W obliczu tej rewolucji twórcy są dziś bezbronni?
W pewnym sensie bezbronni jesteśmy wszyscy. Przechodzimy przez okres przejściowy, porównywany przez wielu do odkrycia ognia. Instytucje społeczne, rynkowe i prawne siłą rzeczy reagują z pewnym opóźnieniem. Kiedy debiutował ChatGPT, ryzyka były powszechnie bagatelizowane. Dziś instytucje unijne zmuszone są do ponownej weryfikacji, czy ramy prawa autorskiego wystarczająco chronią twórców. Trzeba jednak pamiętać o szerszym tle, bo tkwimy wewnątrz globalnego wyścigu technologicznego. Obawa przed pozostaniem w tyle sprawia, że kwestie socjalne bywają spychane na dalszy plan. Widzę jednak światełko w tunelu. Ochrona miejsc pracy i praw człowieka zyskuje coraz większy rozgłos, a znużenie odbiorców powtarzalnym syntetycznym slopem dowodzi, że autentyczna ludzka ekspresja ma wartość, której maszyna nie potrafi odtworzyć.
PAO
ROZMOWY I DEBATY MOŻNA OBEJRZEĆ NA CYFROWA-GOSPODARKA.GAZETAPRAWNA.PL
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.