
Jestem zwolennikiem ułatwień dla polskich firm, dla polskich biznesmenów i dla polskiej chmury – mówi Michał Gramatyka, sekretarz stanu w Ministerstwie Cyfryzacji
Jak hasło „cyfrowe państwo” przekłada się na działania resortu cyfryzacji w tym roku?

Może jestem marzycielem, ale chciałbym takiego państwa, w którym będę miał zasięg na każdej drodze – krajowej, wojewódzkiej i powiatowej, a także wzdłuż linii kolejowych. Chciałbym państwa, które wszystkie zgromadzone dane publikuje w taki sposób, żeby nadawały się do ponownego użycia. Tak, by można było tymi danymi zasilać szeroko pojęty ekosystem, np. budować nowe aplikacje, które podchodzą do tych danych w jakiś nowy, zupełnie niekonwencjonalny sposób. Żeby ludzie mogli po prostu robić na tym biznes. Marzy mi się państwo, w którym dosłownie każdą sprawę można załatwić przez internet. Sporo jest tych marzeń i mam nadzieję, że kiedyś staną się rzeczywistością.
Ministerstwo Cyfryzacji może się do tego przyczynić?
Tak, szczególnie w dwóch obszarach: szerokopasmowego dostępu do internetu i zarządzania danymi.
Przygotowujecie się do wdrożenia unijnego Data Act – aktu o danych.
Pierwszy będzie pewnie Data Governance Act (rozporządzenie o zarządzaniu danymi), z nim będzie pewnie mniej problemów, bo łatwo jest wskazać zalety tej regulacji. Przy Data Act mogą się odezwać podmioty rynkowe, które będą miały inne zdanie niż my. Ale mam nadzieję, że uda się nam wszystkich przekonać, jak ważne są te ustawy i jak bardzo otwierają one myślenie o danych. Dzięki wdrożeniu Data Act samochody będą się mogły wymieniać danymi nie tylko wtedy, kiedy pochodzą od jednego producenta. Będą mogły agregować i przekazywać między sobą informacje m.in. o warunkach drogowych, pogodzie, korkach.
Wdrożenie nastąpi w tym roku?
Tak. Jesteśmy już spóźnieni z Data Governance Act, więc to są nasze priorytety legislacyjne.
A jeśli chodzi o zasięg internetu szerokopasmowego – czy z białymi plamami już się uporaliśmy? Bo do podłączenia zostały już tylko najtrudniejsze obszary.
Zostały najtrudniejsze obszary i zostało niestety myślenie o ich podłączeniu na jakieś 5 lat wstecz – kiedy najlepszym nośnikiem danych były światłowody. Tak projektowano pieniądze na te inwestycje. Coraz wyższy jest więc koszt dotarcia do tych miejsc, coraz mniej się to biznesowi opłaca i coraz mniejszą zachętą są środki publiczne, które można na to przeznaczyć. Więc to musimy zważyć, zliczyć, zmierzyć i zastanowić się, co dalej robić – bo jednocześnie trwa proces rozbudowy sieci komórkowych na częstotliwościach, które zostały przyznane w ostatniej aukcji.
Czyli te obszary, które jeszcze pozostały w sferze białych plam, doczekają się dobrego internetu?
Mamy spotkania z zainteresowanymi raz na dwa tygodnie. Wójt gminy Chojnice średnio raz na miesiąc do mnie dzwoni i pyta, kiedy wreszcie będzie porządny zasięg nad jeziorem Łukomie. Żadnej z firm, także tym, które wygrywały nasze konkursy, nie opłaca się doprowadzać tam infrastruktury.
Zarówno dla samorządów w miejscach, gdzie jest dobry zasięg, jak i dla tych, które jak Chojnice dopiero o to walczą, cyfryzacja staje się tematem numer jeden. Na co powinny przy tym zwrócić uwagę, o czym pamiętać?
Przede wszystkim o bezpieczeństwie. Jesteśmy niestety krajem przyfrontowym i cyberataki z kierunku wschodniego są coraz częstsze i coraz skuteczniejsze. Ten problem w jakimś zakresie załatwi Krajowy System Cyberbezpieczeństwa (KSC), kiedy zostanie uchwalona nowelizacja ustawy, ale już dzisiaj samorządy muszą o tym myśleć. A że są za pan brat z technologiami cyfrowymi, to widać coraz bardziej. Wprawdzie na razie zaledwie 20 proc. samorządów korzysta z elektronicznego obiegu dokumentów jako jedynego, ale kolejne kilkanaście procent utrzymuje dwa obiegi – papierowy i elektroniczny.
Jakieś bodźce mogą zachęcić większą liczbę samorządów do przejścia na elektroniczny obieg dokumentów?
Ten system przede wszystkim ułatwia pracę, bo upraszcza procesy. Co za tym idzie, można więcej zapłacić pracownikom. Dokumenty nie giną, a ich obieg znacznie przyspiesza. Jest jeszcze wielu samorządowców, którzy nie ufają tego typu rozwiązaniom, ale jeździmy, szkolimy ich, pokazujemy. Ja jestem bardzo zadowolony z elektronicznej administracji. W rządzie w ogóle nie ma dokumentów papierowych.
Po stronie minusów są jednak cyberzagrożenia.
Pewnie tak. Akurat w domenie rządowej nie widzę większych problemów z takimi zagrożeniami. Przykład Polskiej Agencji Kosmicznej pokazuje jednak, że czasem nawet dość dobrze pomyślane procedury nie działają.
No właśnie. Czy cyfrowe państwo jest bezpieczne w dobie wojny w Ukrainie? Zwłaszcza gdy Stany Zjednoczone zarzuciły działania w cyberprzestrzeni wobec Rosji?
Myślę, że jesteśmy dość bezpieczni. Dobrze sobie radzimy: mamy najlepsze w Europie CSIRT-y (Zespoły Reagowania na Incydenty Komputerowe – red.) – wojskowy CSIRT MON i CSIRT NASK. To są wysokiej klasy specjaliści. Mamy też dobrze napisane prawo. Na przykład łamanie prawa wykorzystujące oszukańcze wiadomości to już nie jest taka skala jak kiedyś. Robocalle wprawdzie od czasu do czasu się do nas odzywają, ale już nie są w stanie podszyć się pod konkretny numer telefonu, dlatego że za pomocą ustawy – przyjętej jeszcze przez naszych poprzedników – wyeliminowaliśmy takie przypadki.
Mamy też dość wysoką świadomość tego, co się dzieje i jak się przed tym chronić, takie zasady higieny cyfrowej. Nie ma w zasadzie w Polsce afer jak np. w Rumunii, gdzie jeden algorytm na TikToku potrafił przekręcić pierwszą turę wyborów. To się raczej w Polsce nie wydarzy.
Czekamy też na przepisy, które umożliwią nam korzystanie z aktów unijnych dotyczących sfery cyfrowej – przede wszystkim aktu o usługach cyfrowych (DSA).
Na DSA sam czekam jako użytkownik portali społecznościowych. Dzisiaj w konfrontacji z portalem społecznościowym użytkownik nie ma w zasadzie żadnych szans. Jeśli ktoś mi usunie post czy komentarz albo zablokuje mój profil, nie mogę zrobić nic. Jakiś algorytm przeczyta moje odwołanie i odeśle na Berdyczów, bo post „narusza standardy społeczności”. Dzięki DSA to się zmieni – pojawi się ścieżka odwoławcza.
To korzyści dla obywateli. A jakie znaczenie ta regulacja ma dla administracji państwowej?
Administracja zyska narzędzia, dzięki którym będzie można blokować nielegalne treści. Jest oczywiście kwestią otwartą, w jakim stopniu będzie można tych narzędzi używać, gdzie je umiejscowić i jak skuteczne mają być. Bardzo dbamy, żeby od każdej takiej decyzji była ścieżka odwoławcza; żeby nie pozostawiać użytkownika bez możliwości odwołania się od trudnej dla niego decyzji.
Pozostała nam jeszcze sfera biznesu. Co cyfrowe państwo oznacza dla przedsiębiorstw?
Biznes przede wszystkim może liczyć na deregulację pewnych procedur. Procesy przechodzenia do domeny cyfrowej przedsiębiorcy mają za sobą, ale i dla biznesu zmieniają się tu wyzwania i możliwości. Bardzo dużo sobie obiecuję po sztucznej inteligencji, maszynowym przetwarzaniu danych, analizie Big Data, wyszukiwaniu nieoczywistych korelacji – to są wszystko „okazje biznesowe”. Mam nadzieję, że polscy przedsiębiorcy będą z nich szeroko korzystać.
A gdzie powinni szukać szansy na współpracę z sektorem publicznym, żeby świadczyć usługi cyfrowe administracji publicznej?
W moich obszarach, czyli telekomunikacji i zarządzaniu danymi, staramy się im dostarczyć dane, na których będą mogli pracować, których będą mogli użyć.
A usługi chmury obliczeniowej? Czy lokalni dostawcy mają szansę na współpracę z administracją publiczną, skoro w ramach aktualizacji Standardów Cyberbezpieczeństwa Chmur Obliczeniowych (SCCO) Ministerstwo Cyfryzacji powołuje się na standardy amerykańskie, co promuje big techy?
Jestem gorącym zwolennikiem wykorzystania polskiej chmury. Mówię „polskiej”, ale myślę o europejskiej, bo to przecież wspólny Europejski Obszar Gospodarczy i tu powinniśmy być aktywni. Między innymi dlatego broniłem w prawie komunikacji elektronicznej zapisu, by dane operatorów mogły być trzymane w chmurze w Europie, niekoniecznie na terytorium Polski. Ale tak, jestem zwolennikiem ułatwień dla polskich firm, dla polskich biznesmenów i dla polskiej chmury.
ER
Rozmowę przeprowadzoną przez Elżbietę Rutkowską można obejrzeć na cyfrowa-gospodarka.gazetaprawna.pl
