Zwiń

Nie masz konta? Zarejestruj się

Cyfrowe państwo: w pogoni za horyzontem

Artykuł partnerski
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
cyfrowe państwo cyfrowa gospodarka sztuczna inteligencja
Cyfrowe państwo: w pogoni za horyzontem
Fot. Wojtek Górski
Materiały prasowe

O dotychczasowych sukcesach polskiej cyfryzacji i sposobach na przyspieszenie cyfrowych projektów w sferze publicznej takich jak e-Doręczenia rozmawiali uczestnicy dyskusji DGP zatytułowanej „Cyfrowe państwo ‒ tak blisko i tak daleko”.

– Jest kilka obszarów, w których państwo polskie nie tylko wykorzystało cyfrowe możliwości, ale wręcz przebiło oczekiwania związane z zastosowaniem konkretnych rozwiązań. Najlepszym przykładem wydaje się aplikacja mObywatel: nikt w Polsce nie spodziewał się aż takiego jej sukcesu – zauważył Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska (ZCP).

Materiały prasowe

W jego opinii jest wysoce prawdopodobne, że projekt mObywatel udał się i należy do najlepszych w Europie, ponieważ polskie społeczeństwo ma pozytywne nastawienie do cyfryzacji. – Jesteśmy głodni i otwarci na to, co dzieje się w technologii, chętnie konsumujemy nowinki technologiczne, masowo korzystamy z e-usług – wyliczał prezes ZCP.

Zgodził się z nim Dariusz Śpiewak, wiceprezes zarządu Poczty Polskiej SA ds. cyfryzacji, zwracając przy tym uwagę, że to tylko część obrazu ukazującego miejsce Polski na światowej i europejskiej mapie cyfryzacji życia publicznego. – W aktualnym Indeksie Gospodarki Cyfrowej i Społeczeństwa Cyfrowego (DESI), czyli raporcie Komisji Europejskiej prezentującym stopień digitalizacji państw, Polska zajmuje dopiero 24. miejsce, czyli czwarte od końca, wśród 27 państw członkowskich Unii Europejskiej. Nie możemy więc popadać w hurraoptymizm – zastrzegł Dariusz Śpiewak. Podkreślił jednak, że w niektórych obszarach cyfryzacji do stanu wysoce zadowalającego brakuje nam niewiele. Dotyczy to m.in. projektu e-Doręczeń, w którego realizacji pierwszoplanową rolę odgrywa Poczta Polska.

– Co niezwykle ważne, cyfrowe państwo to nie jest punkt, do którego musimy dojść. To proces, który przypomina trochę pogoń za horyzontem: idziemy do miejsca, które się przesuwa, bo zmieniają się oczekiwania i potrzeby ludzi, a jednocześnie rosną możliwości technologii – podkreślił Radosław Nielek, dyrektor NASK.

W jego ocenie Polska jest już w niezłym miejscu, ale podejmując kolejne wysiłki i działania w tym obszarze, powinniśmy pamiętać, że jest spora grupa ludzi zostających w tyle. Widać to w rankingach, jak DESI, oraz w badaniach mierzących kompetencje cyfrowe Polaków. Dowodzą one, że jeszcze wiele pracy przed nami.

Problem: silosowe myślenie

Dlaczego poziom cyfryzacji w Polsce nie jest ciągle taki, jak byśmy sobie życzyli? Dariusz Śpiewak zwrócił uwagę na „ciągle obecne w myśleniu polskich urzędników i funkcjonowaniu instytucji podejście silosowe”, prowadzące do trwonienia zasobów oraz rozproszenia i niespójności działań.

Zgodnie ze strategią Ministerstwa Cyfryzacji e-Doręczenia powinny się stać głównym narzędziem do wymiany korespondencji w sferze publicznej. Wokół tego narzędzia powinny być rozwijane w pełni zgodne z nim inne projekty cyfrowe. Tymczasem w niektórych miejscach tak nie jest. Część ministerstw w dalszym ciągu żyje w przekonaniu, że tylko one odpowiadają za pewną część domeny publicznej i w związku z tym tylko one są w stanie stworzyć w tym obszarze optymalne rozwiązanie cyfrowe – opisywał wiceprezes Poczty Polskiej.

W jego opinii powinno być dla wszystkich oczywiste, że w tym obszarze absolutnie niezbędne są rozwiązania całościowe. W e-komunikacji priorytetem jest powszechność, przewidywalność i uniwersalność: np. jeżeli urzędnik wysyła do obywatela korespondencję z sądu lub urzędu skarbowego, to ona powinna trafiać w jedno miejsce – do aplikacji mObywatel, w której jest funkcja obsługi e-Doręczeń. Użytkownicy mObywatela muszą mieć pewność, że znajdą w nim wszystkie pisma skierowane do nich przez instytucje – niezależnie od tego, która jest nadawcą.

– Obywatel nie może się zastanawiać, jakiego narzędzia użyć, by odebrać list z konkretnego urzędu, bo się pogubi. Właśnie po to zostały stworzone e-Doręczenia. To ma być jedna platforma, do której trafia cała korespondencja. Do tego dążymy, to nasz najważniejszy cel w tym projekcie – podkreślał Dariusz Śpiewak.

O silosowym myśleniu mówił również Radosław Nielek. – Mamy tendencję do budowania rozwiązań informatycznych pod konkretne problemy, które diagnozujemy w naszym otoczeniu. W związku z tym rozwinęliśmy kilka różnych systemów cyfrowej komunikacji na linii petent – urząd. Jeden ma Ministerstwo Sprawiedliwości, inny Ministerstwo Finansów, a obok tego wdrażamy duży projekt e-Doręczeń. To nie powinno tak wyglądać, bo marnujemy w ten sposób ograniczone zasoby państwa – ocenił dyrektor NASK.

Zwrócił uwagę, że systemy informatyczne są drogie, dlatego trzeba nauczyć urzędników dopasowywania procesów urzędowych do istniejących na rynku rozwiązań, a nie dopasowywania narzędzi do cyfryzacji konkretnego procesu papierowego.

– Jeśli nam się to uda, wszyscy zyskają. Koszty wdrożeń spadną zarówno w urzędach, jak i w firmach. I będziemy mieć w administracji jeden system, a nie cztery – podsumował ten wątek Radosław Nielek.

Kompetencje cyfrowe: seniorzy lepsi od młodzieży

Uczestnicy poświęcili wiele uwagi cyfrowym kompetencjom. Braki w tym obszarze mają wszyscy: i urzędnicy, i osoby odpowiedzialne za wdrażanie i funkcjonowanie konkretnych cyfrowych rozwiązań, i obywatele. Nie zabrakło tutaj zaskakujących obserwacji.

– W powszechnym mniemaniu odpowiednich cyfrowych kompetencji brakuje najczęściej seniorom. W rzeczywistości tak nie jest. Oczywiście, jak wynika z badań, są wśród seniorów osoby, które nie radzą sobie w cyfrowym świecie, ale też seniorzy okazują się być najbardziej otwarci na cyfrowe rozwiązania: chcą się ich uczyć, szczególnie w obszarze cyfrowych usług – stwierdził Michał Kanownik. I dodał, że – ku zaskoczeniu wielu obserwatorów i badaczy – to problem często… ludzi młodych.

– W trakcie testów praktycznych umiejętności cyfrowych polska młodzież wypada fatalnie, dużo gorzej od kolegów i koleżanek z Czech, Słowacji, Węgier czy Ukrainy – szczególnie w zakresie cyberbezpieczeństwa, w obszarze mediów społecznościowych. Bardzo niepokojące są też bardzo niskie umiejętności polskiej młodzieży ze szkół średnich w obsłudze cyfrowych narzędzi biurowych. To może mieć skrajnie negatywny wpływ na funkcjonowanie takich osób na rynku pracy, na który zaraz wejdą – ostrzegał prezes ZCP.

Wtórował mu Radosław Nielek: w powszechnej opinii w Polsce skokowo przybyło osób, które w zasadzie urodziły się ze smartfonem, a internet i media społeczne są ich środowiskiem naturalnym. Okazuje się jednak, że poziom ich kompetencji cyfrowych ogranicza się do umiejętności konsumowania prostych treści, a we wszystkich innych, często krytycznych obszarach, jak cyberbezpieczeństwo i zdolność krytycznej oceny źródeł informacji, jest dramatycznie niski. – Powszechne przekonanie, że młodzi ludzie, którzy spędzają dużo czasu z urządzeniami elektronicznymi, są biegli w posługiwaniu się cyfrowymi narzędziami, jest fałszywy – podkreślił Radosław Nielek.

Brak odpowiednich kompetencji jest widoczny też na najwyższych poziomach władz samorządowych. Dariusz Śpiewak zwrócił uwagę, że dla wielu prezydentów miast, wójtów i burmistrzów obsługa cyfrowego podpisu jest nie lada wyzwaniem, więc posługują się wyłącznie długopisem. W opinii wiceprezesa Poczty Polskiej absolutnie niezbędna jest więc edukacja samorządowców i urzędników wszystkich szczebli w obszarze praktycznego wykorzystywania i obsługi rozwiązań cyfrowych na co dzień.

Równocześnie trzeba kontynuować edukację wszystkich pozostałych, w tym grupy seniorów, którzy z różnych powodów stracili dystans i nie umieją korzystać – z bardzo przydatnych im – rozwiązań cyfrowych.

Dobra cyfryzacja wymaga funduszy

Paneliści zgodzili się, że równie ważne jak kompetencje cyfrowe społeczeństwa są odpowiednie fundusze oraz przekonanie, że warto je wydać.

– Przyjrzeliśmy się, jak małe samorządowe urzędy wdrażały ostatnio e-Doręczenia i od razu rzucił się w oczy brak kompetencji. W takich instytucjach pracuje jeden lub dwóch informatyków, często już przeciążonych obowiązkami utrzymania infrastruktury IT całych urzędów. Ci ludzie nie byli w stanie podołać nowemu wyzwaniu, a szefowie placówek tłumaczyli się brakiem wystarczających środków na przyspieszenie cyfryzacji – opowiadał Dariusz Śpiewak.

Michał Kanownik zastrzegł, że równie ważna jak pieniądze jest odpowiednia świadomość. – Niestety nadal, szczególnie wśród najmniejszych firm, pokutuje przekonanie, że wydawanie pieniędzy na cyfrowe technologie to jest koszt. – Często nie chcą one dostrzec, że to jest tak naprawdę inwestycja w rozwój firmy, jej produktów i usług. Brakuje im też świadomości, że państwo stworzyło dla nich pewne cyfrowe rozwiązania, jak właśnie e-Doręczenia, po które niewielkim kosztem zdecydowanie warto sięgnąć, bo przyniosą wymierne efekty – tłumaczył szef ZCP. Jego zdaniem również w obszarze świadomości technologicznej przedsiębiorców pilnie jest potrzebna edukacja.

Niezbędne standardy i centralne decyzje

Dyskutanci zgodzili się, że niezbędnym warunkiem przyspieszenia cyfryzacji w Polsce jest wprowadzenie jednolitych standardów. Wymaga to czasem odważnej decyzji na wyższym szczeblu, bowiem tylko ona jest w stanie zmienić narosłe przez lata procedury i przekonania.

Dariusz Śpiewak przypomniał, że pierwsze kroki w kierunku wdrożenia e-Doręczeń poczyniono już w 2021 r. W kolejnych latach niewiele się działo, ponieważ brakowało odpowiednich decyzji na poziomie centralnym. Od strony technologicznej i nawet organizacyjnej urzędy były już przygotowane do nowego rozwiązania.

– Twierdzę, że tak samo jak byliśmy przygotowani na wdrożenie e-Doręczeń w 2022 r., tak jesteśmy przygotowani w 2025 r. W ciągu ostatnich kilku lat niewiele się tu zmieniło. Proces wdrożenia został jedynie odłożony. Tak więc pewne zdecydowane decyzje administracji centralnej w obszarze cyfryzacji sfery publicznej są niezbędne, bo inaczej wielbiciele rozwiązań analogowych będą nadal silnie narzucać narrację w polskich instytucjach – komentował Dariusz Śpiewak.

Radosław Nielek przyznał, że bez pewnych narzędzi przymusu, np. umownego „formalnego zakazu posiadania drukarki w urzędzie”, możemy zapomnieć o szybkiej cyfryzacji instytucji publicznych. – W dużych procesach cyfryzacji potrzebna jest pewna doza odwagi decyzyjnej – stwierdził jednoznacznie szef NASK.

Michał Kanownik postulował wprowadzenie w polskiej administracji zasady „digital first” albo nawet „digital only”: wszędzie, gdzie to możliwe, cyfrowy obieg dokumentów powinien mieć pierwszeństwo przed papierem.

Dariusz Śpiewak i Radosław Nielek przekonywali, że na poziomie centralnym powinny być nie tylko inicjowane procesy cyfryzacji, ale też tworzone klarowne wytyczne dotyczące tego, po jakie narzędzia polskie instytucje mają sięgnąć. Wiceprezes Poczty Polskiej przypomniał, że znaczna część takich narzędzi jest już gotowa.

Niektóre procesy warto też prowadzić przede wszystkim na szczeblu centralnym, ponieważ częściowo takie podejście odpowiada na potrzebę łagodzenia braków kompetencji w mniejszych urzędach. Radosław Nielek opowiadał np., że w trakcie wdrażania systemu obiegu elektronicznych dokumentów w urzędach błogosławieństwem było to, że rozwiązanie opierało się na chmurze obliczeniowej. Dzięki temu można było wprowadzać pewne zmiany szybko, bez konieczności ich implementacji w każdym z setek urzędów i po uzgodnieniach z armią urzędników czy informatyków z całej Polski.

Dobre zagraniczne wzorce

Polska wprowadziła wybrane cyfrowe rozwiązania dobrze i szybko, ale w niektórych obszarach wiele nam jeszcze brakuje. Między innymi dlatego warto śledzić i brać przykład z tych państw, które stworzyły lepsze od nas rozwiązania. Być może niektóre z nich warto zastosować i u nas?

Dariusz Śpiewak zauważył, że Hiszpania ma lepiej niż w Polsce zorganizowany proces zarządzania danymi przez instytucje publiczne. – Na szczeblu rządowym powołano specjalnego urzędnika – Chief Data Officera – który definiuje, jak wykorzystać dane w administracji. Podobnie jest w Wielkiej Brytanii. To doskonałe rozwiązanie skopiowane od stosujących je od dawna korporacji. Co kluczowe, pomaga ono odpowiedzieć na bardzo ważne pytania, np. jak wykorzystać zbiory danych, które mamy, lub jak stworzyć warunki, w których podmioty, nawet firmy, mogłyby wykorzystywać dane do budowania modeli sztucznej inteligencji – wyjaśnił Dariusz Śpiewak.

Wspomniał przy tym, że rozwiązania podobne do e-Doręczeń funkcjonują nie tylko w dużo mniejszej od nas Estonii, ale również we Włoszech – i doskonale się tam sprawdzają.

W dyskusji rozmówcy poruszyli także wątek cyberbezpieczeństwa. Ich zdaniem nie ma czegoś takiego jak docelowy poziom cyberochrony. – W momencie, w którym powiemy sobie, że jesteśmy cyberbezpieczni, faktycznie przestaniemy być bezpieczni. Cyberbezpieczeństwo to nieustanny proces. Musimy cały czas poszerzać, uaktualniać swoje zabezpieczenia, ponieważ nasi wrogowie i cyberprzestępcy nie śpią i też się rozwijają – radził Michał Kanownik.

Z całą cyfryzacją polskiego państwa jest podobnie: ona też nie jest celem, do którego można dojść, lecz procesem, który nieustannie należy rozwijać i doskonalić.

rozmowy i debaty można obejrzeć na cyfrowa-gospodarka.gazetaprawna.pl

PARTNERZY:

Cyfrowa gospodarka belka
Materiały prasowe