
Cyfryzacja w sektorze energetycznym pozwala na zwiększenie udziału OZE w miksie energetycznym, przez co zwiększa bezpieczeństwo i sprzyja ochronie środowiska. Ale czy na zmiany gotowy jest statystyczny Polak?
„Cyfrowy klucz do taniej i czystej energii” to tytuł kolejnego panelu dyskusyjnego, który odbył się w ramach cyklu „Cyfrowa gospodarka” organizowanego przez „Dziennik Gazetę Prawną”.

Najnowsze rozwiązania cyfrowe rewolucjonizują elektroenergetykę – czy tak się dzieje również w Polsce? Co innowacyjne cyfrowe zmiany oznaczają dla odbiorcy końcowego? Co wydarzy się do końca dekady? I czy regulacje prawne, w tym na poziomie Unii Europejskiej, to napęd czy hamulec cyfrowych zmian w elektroenergetyce? Wokół tych zagadnień toczyła się dyskusja, w której udział wzięli: Ryszard Hordyński, dyrektor ds. strategii i komunikacji Huawei Polska, Mariusz Kondraciuk, dyrektor branży Smart Infrastructure Siemens Polska, oraz dr hab. Dorota Niedziółka, profesor SGH, prorektor Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie i kierownik Katedry Geografii Ekonomicznej.
Technologia otwiera nowe możliwości
Otwierając dyskusję, Mariusz Kondraciuk zwrócił uwagę na zauważalny trend wdrażania cyfryzacji w sieciach o coraz niższych napięciach.
– O ile sieć przesyłowa jest dobrze scyfryzowana i zautomatyzowana już od wielu lat, o tyle na niższych napięciach mamy coraz więcej wspólnot energetycznych, spółdzielni i systemów samobilansujących się. A to oznacza, że potrzebne są bardzo wyrafinowane mechanizmy, które są w stanie w zasadzie w czasie rzeczywistym reagować na popyt i podaż energii oraz na zmienność warunków atmosferycznych, jeżeli wykorzystywane są źródła odnawialne nieodporne na zmiany pogody – wskazał.
Z tą obserwacją zgodziła się prof. Dorota Niedziółka. Jej zdaniem niewątpliwie mamy do czynienia ze zstępowaniem cyfryzacji na coraz niższe poziomy, ale też z coraz większą świadomością, że cyfryzacja należy do tych czynników, które będą w istotny sposób wpływały na rozwój nie tylko rynku energii elektrycznej, lecz także pozostałych rynków towarowych i sektorów gospodarki.
– Jeśli dotychczas upatrywaliśmy możliwości rozwoju albo zmian m.in. w wykorzystywaniu nowych nośników energii pierwotnej albo zastosowaniu nowych technologii, to dzisiaj jest niewątpliwie ten czas, kiedy szukamy korzyści właśnie z tytułu cyfryzacji, digitalizacji. Chodzi o wprowadzanie zmian, dzięki którym jesteśmy w stanie nie tylko w sposób narzędziowy, operując dużymi zbiorami danych, nadzorować wielkość zapotrzebowania na energię, odpowiednio ją magazynować, i w ten sposób budować nowe uwarunkowania dla kształtowania tego rynku, ale też poszukiwać przewag dla rozwoju – zauważyła prof. Niedziółka.
Z kolei według Ryszarda Hordyńskiego energetyka to ostatni bastion broniący się przed cyfryzacją. Jak wyliczał, dzisiaj wiele spraw możemy już załatwić bez wychodzenia z domu, rośnie udział zakupów przez internet, rozwija się bankowość elektroniczna, a Blik wyprzedza właściwie wszystkie systemy na świecie.
– Cyfryzacja bez wątpienia rewolucjonizuje sektor energetyczny, umożliwiając bardziej efektywne, elastyczne i zdecentralizowane zarządzanie energią. Energetyka nadal jednak stoi przed wieloma wyzwaniami, m.in. ze względu na wymagania w obszarze kosztów inwestycji, regulacji czy integracji nowych rozwiązań z istniejącą infrastrukturą. Z całą pewnością przed nami bardzo ciekawy czas – stwierdził Ryszard Hordyński.
Jakie zmiany wprowadza cyfryzacja energetyki na poziomie państwa? Jak wymieniał Mariusz Kondraciuk, w aspekcie czysto technicznym poprawia bezpieczeństwo sieci, zwiększa stabilność pracy systemu przy coraz bardziej chimerycznej generacji, ulepsza współpracę z magazynami energii i pozwala bilansować obszary sieci, w tym obszary prosumenckie.
– Drugi aspekt, który w niedługim czasie zobaczymy, wiąże się z korzyściami ekonomicznymi dla każdego odbiorcy. W tej chwili jesteśmy w trakcie realizacji dużego programu wymiany liczników. Do 2031 r. praktycznie we wszystkich domach powinny już być zainstalowane liczniki smart, czyli zdalnego odczytu. To otwiera duże możliwości przed konsumentami w kontekście reakcji na bodźce związane ze zmianami cen energii. Dzisiaj przy płaskiej taryfie dla gospodarstw domowych brakuje takich zachęt. Natomiast w momencie, kiedy taryfy staną się dynamiczne lub ludzie zaczną się zrzeszać i agregować swoje zużycie, będą mogli zaoferować operatorowi przesunięcie w czasie popytu na energię, wtedy pojawi się też ten aspekt ekonomiczny – przekonywał Mariusz Kondraciuk.
Profesor Dorota Niedziółka akcentowała kwestię dynamicznego zarządzania popytem i próby cyfrowego zarządzania systemem elektroenergetycznym.
– Poza inteligentną siecią energetyczną (smart grid), która jest już dosyć dobrze rozpoznana i wdrożona do realizacji, mamy też do czynienia z planowaniem, przejawiającym się chociażby poprzez działalność wirtualnych elektrowni i próby odwzorowania rzeczywistego rynku w świecie wirtualnym, by tam zarówno symulować, jak i analizować potencjalne zagrożenia, rodzaje ryzyka – powiedziała.
Według Ryszarda Hordyńskiego jesteśmy w przededniu ogromnych zmian.
– Dynamikę tego, co będzie się działo w energetyce, porównałbym z rynkiem giełdowym, gdzie w zasadzie nieustannie coś się dzieje – mówił. – Kluczowe będzie dalsze finansowanie innowacji oraz rozwój infrastruktury umożliwiającej pełne wykorzystanie potencjału cyfrowej transformacji energetyki. Do tego niezbędny jest dostęp do najnowszych i najbardziej innowacyjnych światowych technologii – aby je wykorzystywać i aby na ich bazie tworzyć własne rozwiązania – dodał.
W opinii Mariusza Kondraciuka duży przełom w cyfryzacji energetyki nastąpi dzięki licznikom zdalnego odczytu.
– Chodzi o prawie 30 mln liczników – z każdego z nich będą wysyłane, a następnie agregowane 15-minutowe odczyty. Technologia pozwala dzisiaj przetwarzać tak duże ilości danych. Kiedyś obliczenia obciążalności sieci były wykonywane według z góry przyjętych współczynników jednoczesności, przez to należało sieć energetyczną przewymiarowywać. Digitalizacja pozwoli nam na pracę sieci bliżej jej realnych limitów, co przekłada się na niższe nakłady inwestycyjne albo przesuwanie inwestycji w miejsca, gdzie są one dużo bardziej potrzebne – podkreślił.
Zyskają wszyscy
Czy na te zmiany są gotowi Polacy? Dzisiaj na rachunku za prąd znajdują się wyliczenia, które trudno zrozumieć. Profesor Niedziółka jest jednak przekonana, że społeczeństwo stanie się gotowe na zmiany w miarę rozwoju rynku.
– Reakcja konsumentów będzie odpowiedzią na te możliwości, które otrzymają. W ślad za możliwością prognozowania wielkości zużycia będą dostosowywały się taryfy. Oferty cenowe niewątpliwie będą stymulowały konsumentów do świadomego wyboru, kiedy będą chcieli zwiększać zużycie energii, czyli gdy będzie się opłacało włączyć zmywarkę lub pralkę. Konsument się dostosuje, zmiana ceny będzie go motywować do tego, żeby zapłacić mniej za zużycie energii, którego wcześniej nie kontrolował – przekonywała.
Zaznaczyła przy tym, że właśnie mechanizmy ekonomiczne są najbardziej efektywnymi, bo przy ich udziale konsumenci są w stanie najszybciej zareagować.
Według Mariusza Kondraciuka przeciętny konsument jest w stanie zmienić swoje nawyki z dwóch powodów.
– Ekonomiczny pani profesor już poruszyła. Rzeczywiście człowiek jest stymulowany cenami, nie oszukujmy się. Przy zużyciu domowym to może nie jest jakiś istotny wkład w budżet, ale w przedsiębiorstwach to już zaczyna się opłacać. Taryfy dynamiczne pomogą cały proces stymulować. Drugim czynnikiem, który wpływa na nasze decyzje, są przekonania. Już dzisiaj wiele osób z uwagi na ochronę środowiska wykorzystuje energię elektryczną wtedy, kiedy wiadomo, że jest jej nadmiar ze źródeł odnawialnych w sieci – wskazał.
– Poniekąd nie mamy wyjścia i po prostu musimy być gotowi na nadchodzące zmiany, do których zobowiązują nas m.in. regulacje Unii Europejskiej. Dzisiaj nadal używamy do produkcji energii paliw kopalnych, których złoża się wyczerpują i mogą się wyczerpać w perspektywie najbliższych lat. Kolejną kwestią jest to, że różne technologie dają możliwości wytwarzania energii lokalnie. Wyłania się z tego pewien trend, trudny do sterowania centralnie. Efekt jest taki, że na koniec dnia przedsiębiorczy Kowalski może mieć lepszą kontrolę wydatków na energię i aktywnie uczestniczyć w tym rynku. Dzięki cyfrowej transformacji końcowi odbiorcy będą mieli również mniej awarii i większą stabilność dostaw. Jeśli spojrzeć z perspektywy najbliższych lat – im więcej będzie powstawało energii z OZE i im więcej będą mogły jej przyjąć sieci, tym większe korzyści będą z tego płynęły dla całego społeczeństwa – wyliczał Ryszard Hordyński.
Będzie bezpieczniej i ekologicznie
Mariusz Kondraciuk podkreślał, że cyfryzacja pozwala zmienić miks energetyczny, bo więcej energii odnawialnej w sieci wymaga precyzyjniejszego sterowania tą siecią oraz popytem przy narzuconej przez warunki pogodowe podaży energii.
Uspokajał też wszystkich tych, którzy obawiają się o bezpieczeństwo zdigitalizowanej energetyki.
– Oczywiście w filmach katastroficznych atak hakerski na elektrownię i blackout bardzo dobrze wyglądają, natomiast w rzeczywistości energetyka już dzisiaj – i ta przesyłowa, i ta dystrybucyjna – łoży duże środki na cyberbezpieczeństwo. Jeżeli chodzi o nieszczelności w zakresie bezpieczeństwa, wskazałbym raczej na tę stronę konsumencką. Jednocześnie trzeba pamiętać, że generacja bardziej rozproszona i lokalne zużycie energii są bardziej bezpieczne – wskazał.
Profesor Niedziółka zauważyła, że wszystkie obiekty, które kształtują rynek energii elektrycznej, należą do infrastruktury krytycznej bez względu na to, na którym poziomie cyfryzacji jesteśmy.
– One zawsze stanowiły kategorie obiektów, które są celem potencjalnych ataków, ale jednocześnie stanowią niezwykle ważne z perspektywy funkcjonowania gospodarki i bezpieczeństwa ekonomicznego oraz społecznego obszary zainteresowania państwa. Wydaje mi się, że cyfryzacja z jednej strony oczywiście może wywoływać obawy o łatwość destabilizacji albo wprowadzenia pewnych elementów sprzyjających zagrożeniu. Ale z drugiej strony towarzyszy jej rozwój umiejętności nadzoru, kontroli i przeciwdziałania ewentualnym atakom – zaznaczyła.
Ryszard Hordyński zwrócił natomiast uwagę na konieczność działań edukacyjnych.
– Cyberbezpieczeństwo to naprawdę niezwykle ważny temat i cieszę się, że o tym rozmawiamy. Moim zdaniem głównym wyzwaniem, na którym powinniśmy się skupić, jest edukacja, gdyż wiedza w tym obszarze jest absolutnie krytyczna – powiedział. Mówił też o zmieniającej się architekturze sieci energetycznych.
– Kiedyś sieci energetyczne były projektowane, mówiąc obrazowo, jak drogi jednokierunkowe, które rozchodzą się z centrum miasta na jego krańce. Awaria w centrum mogłaby sprawić, że całość zostałaby odcięta od dostępu do energii. Obecnie możemy przeprowadzić sieć w taki sposób, że samodzielne osiedla, dzielnice czy nawet całe miasta będą bazowały na rozproszonych źródłach energii, a awaria jednego z nich nie sparaliżuje funkcjonowania całego miasta – opisywał przedstawiciel Huawei.
Jak powiedział Mariusz Kondraciuk, niska cena, troska o środowisko i bezpieczeństwo to czynniki same z siebie idące w różnych kierunkach.
– Jeżeli celem jest maksymalizacja każdego z nich, nie uda się tego połączyć. Natomiast chodzi o znalezienie pewnego punktu optymalnego, tak aby korzyści dla gospodarki, dla państwa, dla obywateli były zmaksymalizowane. Cyfryzacja wspiera cały ten proces. Na pewno transformacja energetyczna bez cyfryzacji w zasadzie nie byłaby możliwa – konstatował.
Jako przykład wskazał ładowarki samochodowe. Dzisiaj jest ich kilkanaście tysięcy i gdyby nagle wszystkie w tym samym czasie miały być wykorzystane, byłoby potrzebne 300 MW mocy. Trzeba tym odpowiednio zarządzić.
Ryszard Hordyński zwrócił uwagę na to, że uwzględnienie odnawialnych źródeł energii w miksie energetycznym jest z natury przyjazne dla środowiska dzięki wykorzystaniu jego naturalnych zasobów. Zauważył też, że dzięki nowym technologiom doszło do obniżenia cen energii. – W ostatnich latach obserwujemy kilkunastokrotny spadek cen magazynów energii czy też inwerterów wykorzystywanych w fotowoltaice – podkreślił.
– Aspekty ekonomiczne będą wpływały na wielkość i zmianę struktury rynku energii elektrycznej – komentowała prof. Dorota Niedziółka. – Przykładem są warunki dla rozwoju fotowoltaiki i energetyki wiatrowej. Opłacalność inwestycji zwiększyła liczbę instalacji i przyczyniła się do zmian Energy mix. W konsekwencji już dziś powinniśmy planować kolejne działania związane z utylizacją urządzeń wycofywanych z produkcji energii wiatrowej i słonecznej. Ich cykl życia jest dużo krótszy , a materiały wykorzystywane obecnie do ich produkcji i jej skala każą myśleć o kosztach i możliwościach powtórnego wykorzystania lub recyklingu.
Znakomitym pomysłem byłoby szukanie rozwiązań na wykorzystanie tych materiałów powtórnie albo wydłużanie czasu żywotności urządzeń wykorzystywanych w energetyce odnawialnej, aby zwiększyć nie tylko efektywność ekonomiczną, lecz także obniżyć wpływ środowiskowy – powiedziała.
Zaznaczyła jednak, że tanio nie zawsze oznacza skutecznie.
– Rynek energii od zawsze wymaga bardzo racjonalnych i – nawet jeśli kosztownych – to właściwych inwestycji infrastrukturalnych. Czegokolwiek by one dotyczyły, warto zainwestować, dlatego że to jest pewnego rodzaju podbudowa dla realizacji każdego innego rozwoju gospodarczego. Brak sprawności albo brak racjonalności w tym działaniu, podyktowany pewnymi oczekiwaniami co do ograniczenia wydatków inwestycyjnych, może stanowić potem problem – ostrzegała.
Znaczenie regulacji
Uczestnicy dyskusji mówili również o znaczeniu regulacji.
– Rynek energetyczny jest z natury rynkiem regulowanym i ja bym chyba nie chciał żyć w świecie, w którym następuje zupełna deregulacja tego obszaru gospodarki. Ponieważ wówczas ci najsłabsi zapłacą najwyższą cenę – mówił Mariusz Kondraciuk. – Na przykład w Warszawie infrastruktura zasilania w energię elektryczną jest skoncentrowana, co oznacza, że koszty obsługi są niższe; w słabo zurbanizowanym terenie wiejskim koszt dostarczenia energii jest obiektywnie wyższy. I teraz pytanie: czy to oznacza, że tam ktoś powinien płacić za kilowatogodzinę więcej niż ten, kto mieszka w Warszawie? Regulacje są więc potrzebne. Natomiast deregulacja – tak, ale w kontekście przepisów, jak podłączać farmy, jak uelastycznić dostęp do sieci itp. – przekonywał.
Również według prof. Niedziółki regulacja na rynku energii elektrycznej jest potrzebna, ale niezbędne jest też dużo sprawniejsze krajowe działanie w obszarze chociażby tworzenia mechanizmów zwiększających skłonność do podejmowania różnego rodzaju inicjatyw oddolnych.
– W zarządzaniu używamy terminu „zwinny” i na rynku energii przydałyby się działania, które pozwalałyby na zwinność, w zależności od tego, czy jestem teraz przedsiębiorcą, czy tym Kowalskim, który będzie mógł nie tylko dokonywać wyboru dostawcy energii, ale być może także wchodzić w rolę prosumenta albo producenta energii. Natomiast z perspektywy pewnych decyzji, które mamy na poziomie Unii Europejskiej, wydaje się, że przyjęta polityka i zobowiązania wprowadzają nas na pewną ścieżkę, którą podążamy. Wprowadzanie kolejnych zmian doprowadziłoby do wrażenia, że albo się zatrzymujemy, albo zwalniamy, a tego niewątpliwie nikt nie chce – oceniła. – Na pewno nie chcą tego przedsiębiorcy, którzy chcieliby mieć możliwość obserwacji odległej perspektywy i świadomość tego, że podejmowane decyzje są co najmniej średnioterminowymi, jeżeli nie długoterminowymi, bo w przeciwnym razie koszty rosną znacząco – podsumowywała prorektor Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
Ryszard Hordyński mówił o dwóch poziomach regulacji: unijnym i lokalnym. Jego zdaniem, jeżeli chodzi o ten pierwszy – jesteśmy „w rozchwianiu”.
– W tym kontekście szczególnie istotne jest, żeby państwa Unii Europejskiej w obszarze energetyki działały w zharmonizowany sposób. Takie obszary jak energetyka czy cyfryzacja dotyczą nas wszystkich w tym samym stopniu i obecnie szczególnie widać potrzebę tych wspólnych działań. Mam wrażenie, że z jednej strony chcielibyśmy to robić razem, ale z drugiej strony – w praktyce – różne państwa wdrażają zalecenia unijne inaczej. Potrzebna jest nie tyle deregulacja, ile większa zwartość regulacji – mówił. – Jeśli chodzi o poziom lokalny, jest wiele obszarów, w których należałoby zmienić prawo czy zderegulować procedury – podkreślił.
Ryszard Hordyński powołał się m.in. na prawo budowlane, długie terminy oczekiwania na decyzje środowiskowe i pozwolenia na budowę nowych instalacji OZE.
Tymczasem kluczowe jest właśnie to, jak bardzo uda się zliberalizować rynek.
– Należałoby zwrócić uwagę chociażby na to, jak łatwo będzie produkować i sprzedawać energię po to, żeby była kupowana, a nie marnowana. Mam na myśli choćby model swego rodzaju giełdy elektronicznej pozwalający na handel energii na poziomie lokalnym i efektywne bilansowanie energii. Mamy też technologie V2G, dzięki którym samochody elektryczne staną się mobilnymi magazynami energii, które oddają prąd do sieci w godzinach szczytu – mówił Ryszard Hordyński.
Dodał przy tym, że konieczne są inwestycje, i to, w jaki sposób zostaną przeznaczone środki z KPO czy fundusz na magazyny energii z NFOŚiGW.
– To są naprawdę bardzo duże pieniądze i od tego, jak rozsądnie je wydamy, zależy nasza przyszłość – puentował.
TB
rozmowy i debaty można obejrzeć na cyfrowa-gospodarka.gazetaprawna.pl
PARTNERZY:
