
Proponowana przez Unię Europejską nowelizacja aktu o cyberbezpieczeństwie (CSA2) może kosztować 367,8 mld euro w ciągu pięciu lat, jeśli doprowadzi do wykluczenia chińskich dostawców z 18 sektorów krytycznych – ostrzega portal Euractiv.com.
Portal, powołując się na wspólną analizę CCCEU (China Chamber of Commerce to the EU) i KPMG, przypomina, że przez dekady, mimo zmieniających się relacji politycznych, współpraca gospodarcza między Chinami a Unią Europejską pozostawała cichą historią sukcesu, opierając się na poszukiwaniu wspólnych obszarów współpracy przy jednoczesnym poszanowaniu różnic. Z czasem relacje te wykroczyły daleko poza samą wymianę towarów, obejmując inwestycje, technologie i zintegrowane łańcuchy dostaw.
„Chińskie przedsiębiorstwa odegrały istotną rolę w tym procesie – nie tylko jako uczestnicy rynku, ale również długoterminowi partnerzy wspierający zieloną i cyfrową transformację Europy. Przyczyniały się do modernizacji infrastruktury, rozwoju innowacji oraz realizacji dwóch kluczowych kierunków transformacji UE. Od projektów związanych z energią odnawialną w Hiszpanii po infrastrukturę cyfrową w Niemczech – chińskie technologie i inwestycje są dziś trwale obecne na całym kontynencie” – opisuje Euractiv.com i przekonuje, że „wymuszone ograniczanie współpracy jest nie tylko kosztowne, ale może także okazać się strukturalnie przeciwskuteczne i stać się barierą dla europejskiego dobrobytu”
CSA2: subiektywne oceny i skala potencjalnych strat
Proponowana nowelizacja unijnego aktu o cyberbezpieczeństwie (CSA2) ma szczytny cel: zwiększenie bezpieczeństwa jednolitego rynku UE. Problem tkwi jednak w szczegółach. Zgodnie z propozycją CSA2 Komisja Europejska miałaby otrzymać uprawnienia do wskazywania państw trzecich budzących „obawy w zakresie cyberbezpieczeństwa”, a następnie klasyfikowania każdego dostawcy pochodzącego z tych krajów lub przez nie kontrolowanego jako „dostawcy wysokiego ryzyka”.
Wzmacnianie cyberbezpieczeństwa na jednolitym rynku jest uzasadnione i potrzebne, ale proponowane w CSA2 subiektywne oceny ryzyka pozatechnicznego oraz obowiązkowe, szerokie i ograniczone czasowo, środki wykluczające mogą prowadzić do wprowadzania ograniczeń gospodarczych pod hasłem bezpieczeństwa.
„Przymusowe wykluczanie obecnych dostawców może mieć szerokie konsekwencje gospodarcze dla państw członkowskich UE, w tym wyższe koszty, mniejszą różnorodność dostawców, zaburzenie konkurencji rynkowej, opóźnienia transformacji cyfrowej i zielonej oraz osłabienie potencjału innowacyjnego i globalnej konkurencyjności Europy” – zwraca uwagę Euractiv.com. I ostrzega, że potencjalne koszty są ogromne: jak wynika ze wspólnej analizy CCCEU (China Chamber of Commerce to the EU) i KPMG, opublikowanej 6 maja 2026 r. w Brukseli, obowiązkowe środki wykluczające mogą kosztować Unię Europejską nawet 367,8 mld euro w ciągu najbliższych pięciu lat.
To oznacza realne straty gospodarcze: około 150 mld euro kosztów bezpośredniej wymiany infrastruktury, 80 mld euro związanych z zakłóceniami w łańcuchach dostaw, 100 mld euro wynikających z szerszych skutków społecznych i transformacyjnych oraz niemal 40 mld euro kosztów prawnych i zgodności regulacyjnej.
„Czy proponowane „zabezpieczenia” rzeczywiście zwiększą bezpieczeństwo Unii Europejskiej, czy też nieświadomie doprowadzą do budowy nowej blokady?” – pyta Eutactiv.com. I stwierdza, że „wymuszone wykluczanie dostawców jest nie tylko kosztowne, ale może okazać się również strukturalnie przeciwskuteczne”.
Strategiczna telekomunikacja i energetyka
Europejski portal zwraca uwagę, że w sektorze telekomunikacyjnym chińscy dostawcy pomagali rozwijać infrastrukturę mobilnego internetu szerokopasmowego przy niższych kosztach, działając jednocześnie w ramach obowiązujących regulacji. „Proponowany w CSA2 36-miesięczny obowiązek całkowitej wymiany infrastruktury zmusiłby operatorów do usuwania już działających urządzeń, odciągając zasoby inżynieryjne od rozwoju technologii 6G i AI. Obecnie nie istnieje alternatywny łańcuch dostaw gotowy przejąć taki ciężar. Organizacja Connect Europe ostrzegała, że tego rodzaju działania mogą wpłynąć na ciągłość wdrożeń i planowanie inwestycji” – czytamy w tekście.
W sektorze energetycznym skala chińskiej produkcji przyczyniła się do obniżenia kosztów energii słonecznej i magazynowania energii. W ciągu ostatnich pięciu lat Europa odpowiadała za 10–17 proc. nowych instalacji fotowoltaicznych, opierając się na silnie zintegrowanych łańcuchach dostaw, których nie da się odtworzyć z dnia na dzień. „Przymusowe wykluczanie dostawców nie oznacza automatycznie ich natychmiastowego zastąpienia – może natomiast spowolnić inwestycje w kluczowym momencie transformacji energetycznej” – ostrzega Euractiv.com.
Jak wynika ze wspomnianego raportu, zgodnie z założeniami CSA2 same sektory energetyczny i telekomunikacyjny poniosłyby niemal 40 proc. wszystkich strat – odpowiednio 79,9 mld euro i 57,4 mld euro. To swoista „premia za zgodność”, która ograniczy budżety firm przeznaczane na innowacje, a ostatecznie przełoży się na wyższe koszty dla konsumentów i podatników.
Niemcy, Francja i Włochy znalazłyby się pod ogromną presją. Jeszcze większe wyzwania mogłyby jednak dotknąć mniejsze i bardziej podatne fiskalnie gospodarki – takie jak Grecja, Portugalia czy państwa bałtyckie – które mogłyby wpaść w pułapkę spowolnionego rozwoju cyfrowego, pozostając jeszcze bardziej w tyle i osłabiając jednolity rynek UE od środka.

Korzyści z powiązań czy kosztowny rozbrat
Poza tymi sektorami gospodarka Unii Europejskiej jest silnie powiązana z Chinami w obszarze handlu, inwestycji i innowacji. W 2025 roku wartość dwustronnej wymiany handlowej osiągnęła 759 mld euro, z czego znaczną część stanowiły maszyny i urządzenia elektryczne – produkty wykorzystywane w europejskim przemyśle i systemach energetycznych, w wielu przypadkach objęte sektorami, których dotyczyłyby ograniczenia związane z CSA2.
Łączna wartość wzajemnych inwestycji przekroczyła 280 mld dolarów. Kapitał ten jest dziś obecny w lokalnych fabrykach i miejscach pracy na całym kontynencie, tworząc głębokie powiązania gospodarcze, które również mogłyby zostać dotknięte ograniczeniami dotyczącymi kluczowych sektorów i dostawców w ramach CSA2.
W obszarze innowacji chińskie podmioty zgłosiły w 2025 roku rekordowe 22 031 patentów europejskich, co stanowiło blisko 11 proc. wszystkich zgłoszeń do Europejskiego Urzędu Patentowego. Huawei znalazł się pod tym względem na drugim miejscu, a CATL na dziesiątym, co pokazuje skalę zaangażowania chińskich firm w europejski ekosystem innowacji. Także ten obszar mógłby zostać dotknięty działaniami ograniczającymi dostęp do współtworzenia standardów i współpracy technologicznej.
Podejście przyjęte w CSA2 – utożsamiające wiarygodność z krajem pochodzenia przy braku obiektywnych, technicznych dowodów – jest nie tylko kosztowne gospodarczo. Może również rodzić pytania dotyczące zgodności z zasadami równości i niedyskryminacji zapisanymi w art. 20 i 21 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej, a także z zasadami Światowej Organizacji Handlu (WTO). Ocenianie ryzyka na podstawie klasyfikacji geopolitycznej zamiast empirycznych dowodów to narzędzie zbyt ogólne, które może stworzyć precedens dla innych sektorów.
W opinii autorów cytowanego opracowania, właśnie to jest sedno problemu: uzasadnione obawy dotyczące cyberbezpieczeństwa nie powinny prowadzić do gospodarczo przeciwskutecznego rozdzielania współpracy i łańcuchów dostaw.
Dlatego China Chamber of Commerce to the EU (CCCEU) apeluje do instytucji unijnych o ponowne rozważenie wprowadzania obowiązkowych środków wykluczających w obecnym kształcie. Potrzebne jest podejście regulacyjne oparte na neutralności technologicznej, obiektywnych dowodach i zgodności z globalnymi zasadami handlu. Fundamentem długoterminowej stabilności powinno pozostać wzajemne zaufanie, a nie powszechna podejrzliwość.
Chiny i Unia Europejska to światowe potęgi gospodarcze, które wspólnie odpowiadają za utrzymanie multilateralizmu i otwartej współpracy, szczególnie w czasie narastającej globalnie presji protekcjonistycznej.
Mechanizmy ochronne powinny wzmacniać bezpieczeństwo. Jeśli jednak staną się barierami utrudniającymi współpracę, Europa może przekonać się, że jedne z najtrudniejszych przeszkód to te, które stworzyła sama, a koszty ich usunięcia mogą okazać się większe, niż dziś się wydaje – ostrzegają autorzy analizy.
Link do oryginału: https://www.euractiv.com/opinion/e367-8-billion-question-guardrails-or-blockade/


