Bankowość w awangardzie, rynek krypto w legislacyjnym zawieszeniu

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Bankowość, dostęp do sieci
Bankowość w awangardzie, rynek krypto w legislacyjnym zawieszeniu
ShutterStock

Niezależnie od sukcesów, nad rodzimym sektorem nowoczesnych technologii finansowych widać też chmury. O blaskach i cieniach cyfrowej transformacji finansów mówi dr hab. Lech Kurkliński, prof. SGH.

dr hab. Lech Kurkliński, prof. SGH /
Fot. Maciej Stanik /
Materiały prasowe

Polska od lat postrzegana jest jako jeden z globalnych liderów bankowości cyfrowej. Jak podkreśla prof. Lech Kurkliński, sektor finansowy bezsprzecznie dzierży palmę pierwszeństwa w procesie cyfryzacji całej gospodarki. Zauważa on jednak, że rynek kapitałowy czy nowoczesne systemy płatności wymagają intensywnej pracy, by dotrzymać kroku dynamicznej konkurencji z Europy Zachodniej, USA czy Azji.

– Nie mamy się czego wstydzić, jesteśmy notowani dobrze, ale przed nami wciąż całkiem sporo pracy – ocenia.

Legislacyjna luka uderza w innowacje

Największym powodem do niepokoju jest obszar kryptoaktywów i sytuacja wokół rozporządzenia MiCA (Markets in Crypto-Assets). To unijne prawo ma na celu ucywilizowanie rynku kryptowalut poprzez wprowadzenie jasnych zasad dotyczących ochrony inwestorów, stabilności finansowej i przejrzystości operacji. MiCA ma sprawić, że kryptoaktywa staną się w pełni uznanym i nadzorowanym elementem europejskiego systemu.

Zdaniem prof. Kurklińskiego zawetowanie polskiej ustawy wdrażającej te przepisy przez Prezydenta RP to „olbrzymia wyrwa”, która uderza w tempo rozwoju innowacji. Brak lokalnych przepisów i organów uprawnionych do wydawania licencji zgodnie z MiCA stawia niektóre fintechy w trudnym położeniu.

– Jeżeli w Polsce nie może zostać wydana licencja, to podmioty będą mogły działać na bazie licencji ogólnoeuropejskiej, wydanej w innym kraju. Już teraz widzimy zainteresowanie innych państw przejmowaniem polskich podmiotów – alarmuje ekspert.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Mimo barier prawnych technologie takie jak blockchain oraz jego szersza kategoria, czyli DLT (Distributed Ledger Technology), wciąż niosą ze sobą gigantyczny potencjał. DLT to systemy rozproszonych rejestrów, w których dane są współdzielone bez potrzeby istnienia jednego centralnego nadzorcy, co daje ogromną odporność na manipulacje i obniża koszty transakcji. Dzięki temu blockchain może zrewolucjonizować m.in. rynki kapitałowe.

Jednak polskie projekty technologiczne rzadko odnoszą sukcesy na skalę globalną. Profesor Kurkliński upatruje przyczyn w specyfice rynku. Jest on na tyle duży i chłonny, że rodzime firmy często nie czują presji, by szukać szans za granicą. Poza tym skala możliwości finansowania rozwoju fintechów jest u nas stosunkowo mała.

Ewolucja zamiast rewolucji

Niezależnie od barier kierunek cyfrowych zmian jest jasny. Ekspert przewiduje jednak, że nastąpią one w sposób ewolucyjny. Choć o technologii blockchain mówi się od lat, jej adaptacja postępuje wolniej, niż zakładali optymiści, ponieważ wymaga ona gruntownej przebudowy mentalności i zaufania uczestników rynku.

– Sądzę, że do końca bieżącej dekady rynek finansowy będzie już zupełnie inny niż teraz – podsumowuje naukowiec.

Lech Kurkliński jest wicedyrektorem Instytutu Finansów Korporacji i Inwestycji, kierownikiem Zakładu Cyfrowych Finansów FINTECH oraz studiów podyplomowych „FinTech – nowe zjawiska i technologie na rynku finansowym” w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.

Rozmawiał Jacek Pochłopień, not. MP