
Platformy internetowe jeszcze przez co najmniej dwa lata będą mogły przeszukiwać wiadomości swoich użytkowników w poszukiwaniu materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci (CSAM – z ang. child sexual abuse material).
Skanowaniu podlega zarówno komunikacja prywatna, jak i biznesowa przy korzystaniu z takich usług jak: poczta elektroniczna, komunikatory internetowe, a nawet platformy gier wideo z opcją czatu.
Obecnie odbywa się to na podstawie unijnego rozporządzenia przejściowego 2021/1232 – potocznie zwanego Chat Control 1.0 – które obowiązuje do 3 sierpnia 2024 r. Komisja Europejska w grudniu ub.r. zaproponowała przedłużenie go na okres maksymalnie dwóch lat. W głosowaniu plenarnym w ubiegłym tygodniu Parlament Europejski zgodził się utrzymać Chat Control 1.0 do 3 kwietnia 2026 r.
Zarówno Komisji, jak i europarlamentowi chodzi o to, by w zakresie zwalczania pornografii dziecięcej w internecie nie powstała luka prawna. Organy unijne od miesięcy pracują nad docelowym rozporządzeniem w sprawie zapobiegania CSAM – tzw. Chat Control 2.0. Jego projekt idzie jeszcze dalej niż obecne przepisy tymczasowe – przewiduje m.in., że skanowanie komunikacji przez dostawców usług internetowych będzie obowiązkowe.
Obie wersje Chat Control budzą opór organizacji społecznych działających na rzecz ochrony prywatności, a także części europosłów, którzy wskazują na zagrożenie dla praw podstawowych. W sprawie Chat Control 2.0 przeciwnicy skanowania komunikacji internetowej przekonali większość PE do sprzeciwu wobec projektu Komisji. Zgody w kwestii długoterminowych środków ochrony najmłodszych przed wykorzystywaniem seksualnym online nie ma też w Radzie UE, gdzie na przepisy otwierające drogę do stałej, powszechnej inwigilacji nie zgadzały się m.in. Polska i Niemcy.
Na szybkie porozumienie organów unijnych co do treści docelowego rozporządzenia nie można więc liczyć. Dużo łatwiej akceptowane są rozwiązania tymczasowe. Europarlamentarna Komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE), która w ubiegłym roku zablokowała pracę nad projektem Chat Control 2.0, na początku br. zgodziła się na przedłużenie inwigilacji tymczasowej.
Także teraz w głosowaniu na sesji plenarnej Chat Control 1.0 zaakceptowano dość łatwo: 469 głosami za wobec 112 przeciw, przy 37 wstrzymujących się.
– Wykorzystywanie seksualne dzieci jest strasznym przestępstwem i musimy zapobiegać jego rozprzestrzenianiu się w sieci – uzasadniała przedłużenie ważności rozporządzenia sprawozdawczyni projektu, niemiecka europosłanka Birgit Sippel.
Jej rodak, europoseł Patrick Breyer, po głosowaniu podkreślał jednak, że decyzja Parlamentu Europejskiego przeczy ochronie praw podstawowych. – Co więcej, porozumienie to nie zapewnia silniejszej ochrony przed niegodziwym traktowaniem dzieci w celach seksualnych. Ofiary zasługują na coś lepszego. Zbiorcze skanowanie nie wnosi znaczącego wkładu w ratowanie krzywdzonych dzieci ani w skazywanie sprawców przemocy – stwierdził Patrick Breyer.
Porozumienie o przedłużeniu Chat Control 1.0 musi jeszcze zostać formalnie przyjęte przez Radę UE. ©℗


